MOJA RELACJA Z LA HAINE NIE ZACZĘŁA SIĘ OD ŚWIADOMEGO WYBORU KINOFILA CZY AKADEMICKIEJ ANALIZY. ZACZĘŁA SIĘ OD SUROWEGO UDERZENIA W NOCNEJ CISZY PRZED KINESKOPOWYM TELEWIZOREM. JESTEM ROCZNIK ’87. PIERWSZY RAZ ZOBACZYŁEM TEN FILM JAKO DZIECIAK, NIEDŁUGO PO JEGO PREMIERZE, SIEDZĄC OBOK MAMY PRZED EKRANEM „JEDYNKI” LUB „DWÓJKI”.
TEN FILM DORASTAŁ RAZEM ZE MNĄ. JAKO MŁODY CHŁOPAK DAŁEM SIĘ UWIEŚĆ TEJ SAMEJ MAGII, KTÓRA GUBI BOHATERÓW FILMU. FASCYNOWAŁ MNIE ICH GNIEW, NIENAWIŚĆ I TO, JAK „RZĄDZILI” MIASTEM. DRUGI SEANS PRZYSZEDŁ NA STUDIACH. ZROZUMIAŁEM WTEDY, ŻE ŚWIAT JEST FUNDAMENTALNIE NIERÓWNY, A TO, CO BRAŁEM ZA „FAJNĄ AGRESJĘ”, JEST W RZECZYWISTOŚCI DESPERACKIM KRZYKIEM LUDZI, KTÓRYM SYSTEM PODCIĄŁ SKRZYDŁA.
"TO NIE JEST TYLKO FILM O TRZECH CHŁOPAKACH Z OSIEDLA. TO FILM O GRAWITACJI, KTÓRA ŚCIĄGA NAS WSZYSTKICH W DÓŁ."
VINZ TO UCIELEŚNIENIE GNIEWU, KTÓRY NIE MA UJŚCIA. WIERZY, ŻE PISTOLET W JEGO KIESZENI TO JEGO SZANSA NA LOT, NA TO, BY W KOŃCU POCZUĆ, ŻE MA JAKĄŚ MOC. ALE LUSTRO NIE KŁAMIE. WIDZIMY W NIM TYLKO ZAGUBIONEGO CHŁOPAKA, KTÓRY UDAJE KOGOŚ, KIM NIE JEST, BO SYSTEM NIE DAŁ MU ŻADNEJ INNEJ TOŻSAMOŚCI POZA ROLĄ „BANDYTY Z OSIEDLA”.
HUBERT: ŚWIADOMOŚĆ CIĘŻARU
POSTAĆ TRAGICZNA, BO JAKO JEDYNY POSIADA ŚWIADOMOŚĆ MECHANIZMU. WIE, ŻE „NIENAWIŚĆ RODZI NIENAWIŚĆ”. JEST NAWIGATOREM W SAMOLOCIE, KTÓRY NIE MA STERÓW. SYSTEM ODEBRAŁ MU DOM, PASJĘ I NADZIEJĘ. HUBERT ZAMYKAJĄCY OCZY W OSTATNIEJ SCENIE TO CZŁOWIEK, KTÓRY W KOŃCU PRZESTAŁ WALCZYĆ Z GRAWITACJĄ.
SAÏD: MASKA BŁAZNA
PRÓBUJE OSZUKAĆ GRAWITACJĘ HUMOREM. DLA NIEGO ŚMIECH TO JEDYNY SPOSÓB, BY NIE ZWARIOWAĆ Z BEZSILNOŚCI. POD KONIEC DNIA MASKA PĘKA, ODSŁANIAJĄC TWARZ PRZERAŻONEGO DZIECKA. JEST ŚWIADKIEM, KTÓRY NIE MOŻE ODWRÓCIĆ WZROKU OD OSTATECZNEJ KATASTROFY.
PODCINANIE SKRZYDEŁ: GRAWITACJA CODZIENNOŚCI
SYSTEM DZIAŁA JAK GIGANTYCZNA PRASA. SCENA NA KOMISARIACIE TO MOMENT, W KTÓRYM TRYBY MASZYNY PRZESTAJĄ MIELIĆ PO CICHU I ZACZYNAJĄ OTWARCIE MIAŻDŻYĆ. ARCHITEKTURA ICH OSIEDLA, TE BETONOWE PLACE I PUSTE KORYTARZE, DZIAŁA PRZECIWKO NIM. TO NIE SĄ MIEJSCA DO ŻYCIA, TO SĄ STRUKTURY ZAPROJEKTOWANE DO PILNOWANIA I KONTROLOWANIA. KIEDY HUBERT MÓWI O UCIECZCE, SŁYSZY, ŻEBY NIE ZAPOMNIAŁ KUPIĆ SAŁATY. TO MOMENT, W KTÓRYM TWOI NAJBLIŻSI, Z MIŁOŚCI, ZACZYNAJĄ PILNOWAĆ TWOJEGO WIĘZIENIA.
"NAJWAŻNIEJSZE NIE JEST TO, JAK UPADASZ. NAJWAŻNIEJSZE JEST TO, JAK LĄDUJESZ."
KONKLUZJA: JAK NA RAZIE JEST DOBRZE...
JAKO WIDZOWIE KOŃCZYMY TEN FILM PRZYGNIECENI TYM SAMYM CIĘŻAREM, CO ONI. ROZUMIEMY JUŻ, ŻE LĄDOWANIE HUBERTA NIE JEST WYPADKIEM. TO JEST PRECYZYJNIE ZAPLANOWANY PROCES. A MY, PATRZĄC NA TO Z BOKU, CZUJEMY WSTYD, BO WIEMY, ŻE TA GRAWITACJA TO TAKŻE MY – NASZE UPRZEDZENIA I NASZE PRZEKONANIE, ŻE NIEKTÓRYM PO PROSTU NIE WOLNO LATAĆ.