Spostrzeżenia psychologiczne podczas zasypiania cz. 10

Niekiedy jednak trafia się, że dochodzimy do jakiejś liczby np. 45, nie czując wcale skąd się ona wzięła i czy istotnie odpowiada liczbie odbytych oddechów. Doszliśmy do 45-ciu, nie wiedząc czy następstwo liczb było prawidłowe. Szereg przebieżony, przedstawia nam ogniwa niejednakowo jasne. Pamiętamy np. żeśmy liczyli do 20, po czym wspomnienie zaciera się, nie jesteśmy pewni co do 26, a potem znowu kilka liczb kolejnych wyraźnie występuje, przed nową przerwą świadomości, aż do 44 włącznie.

Starałem się szczegółowo zbadać na czym polegają różne te stopnie, i doszedłem do następujących wniosków.

1) Jedynym kryterium co do tego, czy dana liczba była liczona świadomie, czy też nie, jest możność wspomnienia. Jeżeli zupełnie jej nie pamiętamy, to znaczy; jeżeli w zestawieniu znanej nam skądinąd liczby 21 z najbliższymi wspomnieniami, nie znajdujemy żadnego potwierdzenia, jeżeli liczba ta przedstawi się nam jakby obcą, jakby nie rachowaną wcale, to wnioskujemy stąd, że albo była ona całkiem bezwiednie pomyślaną, albo też wcale pomyślaną nie była. Pierwszy przypadek jest prawdopodobnym wtedy, kiedy „czujemy że jednak rachunek był prawidłowym, kiedy więc pozostało jakieś niejasne wspomnienie następstwa aktów umysłowych, chociaż szczegółowej ich treści nie pamiętamy; drugi zaś wtedy, kiedy zupełnie nie jesteśmy pewni przedchwilowej przeszłości, kiedy we wspomnieniach ukazuje się zupełna próżnia i brak poczucia porządku.

Comments

  1. By Reklama